Interesujące połączenie treści i formy. Więcej na www.linkiem.com.
Ambient media wg wikipedii: “[...] It is the name given to a new breed of out-of-home products and services determined by some as Non-Traditional or Alternative Media. Ambient media advertising can be used in conjunction with mainstream traditional media, or used equally effectively as a stand-alone activity. The key to a successful ambient media campaign is to choose the best media format available and combined with effective message. [...] Ambient advertisements are effective means at pushing a brand message in front of consumers and can develop even better top of mind recall within target audiences.”
W tej kategorii chciałbym przedstawiać co ciekawsze przykłady reklamy ambientowej. Dlaczego skupiłem się akurat na tej formie reklamy? Niemal w każdej gałęzi reklamy można znaleźć coś ciekawego, jednak ta wymaga wyjątkowo kreatywnego podejścia, patrzenia na każdy element miejskiej architektury jako potencjalnego nośnika i najbardziej zaskakuje.
Oto pierwsza porcja “ambientu”.
Ten znaczek jest adresem internetowym mojego bloga. Żeby z niego skorzystać, wystarczy jednym kliknięciem uruchomić aplikację na telefonie komórkowy i nakierować na niego wbudowaną kamerę. Potem jeszcze jedno kliknięcie i już oglądamy stronę. Jest to semacode w standardzie DataMatrix. Semacode nie jest nowością. Jego historia ma już zapewne kilka lat, jednak do tej pory technologia, umożliwiające jego wykorzystywanie, nie była tak powszechnie dostępna. Dzisiaj niemal każdy posiada telefon komórkowy z wbudowanym aparatem fotograficznym lub kamerą. Istnieje też wiele aplikacji, dzięki którym semacode może być dekodowany.
Zaszycie w semacode adresu internetowego było jego pierwotnym zastosowaniem. Dzisiaj jest ich o wiele więcej. Semacode może być tak jak wcześniej wspomniałem URL, ale oprócz tego bookmarkiem, numerem telefonu, sms-em, wiadomością e-mail (nie tylko samym adresem), wizytówką (vCard, meCard), tekstem, zakodowanym tekstem, obrazkiem (do 4kB) oraz współrzędnymi GPS. Liczba zastosowań na pewno robi duże wrażenie.
Istnieje kilka standardów semacode. Najpopularniejsze z nich to QR Code, DataMatrix (pierwszy standard), QuickMark, BeeTagg oraz ShotCode. Pierwsze trzy są do siebie bardzo podobne, bazują na kształcie kwadratu. ShotCode jest w formie koła a BeeTagg zaokrąglonego kwadratu z plastrami miodu.
W sieci można znaleźć wiele aplikacji dekodujących semacode. Chciałbym tutaj przedstawić jakiekolwiek ich porównanie, jednak posiadam telefon oparty na windows mobile, a na tą platformę wybór jest bardzo mały. W zasadzie znalazłem tylko jeden program poprawnie funkcjonujący. Jest nim QuickMark. Działa znakomicie i to właśnie dzięki niemu zafascynowałem się tym tematem. Do dekodowania kodów używa trybu kamery i skanuje obraz w czasie rzeczywistym. W momencie rozpoznania kodu, pokazuje jego zawartość. Dekoduje semacode w standardzie DataMatrix, QR, QuickMark oraz podobno kody kreskowe EAN i ISBN (nie udało mi się jednak tego sprawdzić). Wypróbowałem także program BeeTagg, który oprócz swojego standardu, dekoduje DataMatrix. Niestety zawłaszczył sobie kamerę w aparacie, nie pozwalając korzystać z niej innym aplikacjom, więc szybko się z nim rozstałem.
Gdzie można wykorzystać semacode? Nasuwają się dziesiątki zastosowań. Semacode może być np. umieszczony na wizytówce. Jedno kliknięcie spowoduje, że wszystkie dane na niej zawarte zostaną zapisane w kontaktach telefonu komórkowego. Na pewno jest to potężne narzędzie do przeprowadzania akcji marketingowych. Kody mogą być drukowane na opakowaniach, umieszczane w gazetach czy ulotkach i zawierać kody promocyjne lub wskazówki pomagające zdobyć nagrody. Z pomocą kodów można również zorganizować ciekawą grę miejską. Gracze szukali by ukrytych w mieście kodów i dzięki nim zdobywali dalsze wytyczne. Za kilka lat zapewne każdy telefon będzie miał wbudowany moduł GPS. Już dzisiaj jest ich wiele. Moduł taki oraz zakodowane w semacode współrzędne geograficzne otwierają jeszcze więcej możliwości.
Ostatnie komentarze