Kolejny indutrip za nami.
Tym razem celem była Huta Metali Nieżelaznych w Szopienicach. Mieszkając ponad dwadzieścia lat z rodzicami, codziennie z okna widziałem na horyzoncie jakieś stare, opuszczone zabudowania post-industrialne. W końcu przyszedł czas żeby je zwiedzić. HMN działa po dzień dzisiejszy, jednak jest położona kawałek dalej, niż była przed kilkudziesięcioma laty. Jej historia sięga 1834 roku a jej właścicielem była kiedyś spółka “Georg von Giesches Erben” (Spadkobiercy Gieschego), która teraz domaga się własności chyba 1/3 obszaru Katowic.
Z ciekawostek można wspomnieć, że na początku XX wieku huta stała się największym ośrodkiem produkcji kadmu na świecie. Obecnie w jednym z budynków, który wydaje się z pozoru opuszczony, ma swoją siedzibę… jednostka straży pożarnej. Za miesiąc jednostka przenosi się w nowe miejsce, więc budynek z pewnością odwiedzimy ponownie.


Stąd pewnie nazwa Giszowiec. Giesches czytaj Gieszes, Giszes dalej mamy Giszowiec.
A sama wycieczka rewelacyjna, w szczególności Betonowy Dinozaur w roli konia zaprzęgowego, który spuszczony z łańucha stanowi poważne zagrożenie dla otoczenia. Zaintrygowały mnie też napisy ‘Uwaga! Teren skażony. Metal cieżkie’
pisałem o tym metalowym tlenie na swoim blogu:
http://www.arturkepa.com/urlop-dzien-drugi-swieze-powietrze,118.html
Tory na tej pocztówce wyglądają jak metro w Nowym Jorku. Przypomina mi się film The Batman.